preloader

Chorobowe w trakcie wypowiedzenia w Niemczech

Wielu pracowników w Niemczech zakłada, że jeśli lekarz wystawi zwolnienie lekarskie, pracodawca musi zapłacić wynagrodzenie za czas choroby. W praktyce nie zawsze tak jest. Szczególne problemy pojawiają się wtedy, gdy zwolnienie zaczyna się tuż po wypowiedzeniu albo trwa dokładnie do końca okresu wypowiedzenia. W takich sprawach niemieckie Sądy pracy coraz częściej badają nie tylko samo zaświadczenie, ale również to, czy pracownik rzeczywiście był niezdolny do pracy.


 

Zasadą jest, że w Niemczech pracownik ma prawo do wynagrodzenia chorobowego do 6 tygodni, jeżeli z powodu choroby nie może wykonywać pracy bez własnej winy. Co do zasady zaświadczenie lekarskie jest bardzo ważnym dowodem. Jednak Bundesarbeitsgericht, czyli niemiecki Federalny Sąd Pracy, uznał, że jego wartość dowodowa może zostać podważona, jeżeli okoliczności wyglądają nienaturalnie – przykładowo wtedy, gdy zwolnienie dokładnie pokrywa się z okresem wypowiedzenia.


 

W głośnym wyroku z 8 września 2021 r. (5 AZR 149/21) BAG przyjął, że samo czasowe pokrycie chorobowego z okresem wypowiedzenia może wystarczyć do podważenia wiarygodności zwolnienia. Później, w wyroku z 13 grudnia 2023 r. (5 AZR 137/23), Sąd potwierdził, że podobny problem może wystąpić także wtedy, gdy to pracodawca wypowiada umowę, a kolejne zwolnienia trwają aż do ostatniego dnia zatrudnienia. Z kolei w nowszych sprawach BAG podkreśla, że o wyniku często decydują szczegóły konkretnego stanu faktycznego, a nie sama nazwa choroby czy liczba zwolnień.


 

Jeżeli pracodawca zakwestionuje zwolnienie, pracownik może zostać zmuszony do wykazania przed Sądem, że naprawdę chorował i faktycznie nie mógł wykonywać swojej pracy. W praktyce nie wystarcza już wtedy samo L4. Trzeba spójnie wyjaśnić, jakie były objawy, kiedy rozpoczęło się leczenie, jakie były zalecenia lekarza i dlaczego stan zdrowia uniemożliwiał wykonywanie konkretnej pracy, np. jako kierowca, budowlaniec, opiekunka czy pracownik fizyczny.


 

Co do zasady w Niemczech uznawane są na równych zasadach zwolnienia lekarskie wystawiane przez polskich lekarzy. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy dokument jest zbyt ogólny albo nie wynika z niego jasno, że lekarz stwierdził nie tylko samą chorobę, lecz także niezdolność do pracy. W wyroku z 15 stycznia 2025 r. (5 AZR 284/24) BAG potwierdził, że także zagraniczne zaświadczenia mogą mieć pełną wartość dowodową, ale ich treść i okoliczności wystawienia podlegają ocenie Sądu.


 

W razie sporu Sąd może badać, czy pracownik był badany osobiście, czy była to teleporada, a także na jakiej podstawie lekarz wystawił zwolnienie. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy pracodawca twierdzi, że zwolnienie zostało uzyskane „na odległość” bez realnej oceny stanu zdrowia. Sam fakt teleporady nie przesądza jeszcze o przegranej, ale w praktyce warto mieć dodatkowe dokumenty: historię leczenia, recepty, skierowania, potwierdzenie konsultacji i ewentualne dalsze zalecenia lekarza.


 

W takich sprawach bardzo ważne są nie tylko same zwolnienia lekarskie, ale też cała otoczka dowodowa. Pomocne bywają: dokumentacja medyczna, recepty, wyniki badań, potwierdzenia wizyt, opis objawów, informacje o przyjmowanych lekach, a także wyjaśnienie, dlaczego choroba uniemożliwiała pracę właśnie na danym stanowisku. W praktyce adwokackiej trzeba też brać pod uwagę, że lekarz może zostać wskazany jako świadek, a pracownik może być zmuszony do zwolnienia go z tajemnicy lekarskiej.


 

To czy warto dochodzić spraw w niemieckim Sądzie Pracy zależy od jakości dowodów. Jeżeli poza samym L4 nie ma nic więcej, ryzyko przegranej rośnie. Jeżeli natomiast dokumentacja jest spójna, leczenie da się odtworzyć, a pracownik potrafi logicznie wyjaśnić przebieg choroby, szanse na skuteczne dochodzenie wynagrodzenia wyraźnie rosną. Trzeba jednak pamiętać, że w niemieckich Sądach pracy takie sprawy często kończą się ugodą – nierzadko na poziomie części dochodzonej kwoty, bo obie strony mają swoje ryzyka procesowe.


 

Zamów usługę